6-7 czerwca
Ponieważ
wszelkie znaki na niebie i ziemi wskazywały że, w bliżej nieokreślonej
przyszłości, może to być ostatnia szansa na wyrwanie się z domu, ruszyliśmy znowu nad morze.
Tym razem w towarzystwie znajomych, którzy świeżo nabyli prawdziwy motocykl i napawają się duchem prawdziwego motocyklizmu
Standardowo, mieliśmy prawie 3-godzinną obsuwę z wyjazdem, ale tym razem byliśmy usprawiedliwieni.
Na szczęście znajomi nie należą do osób które zanadto przejmują się czasomierzami i dogoniliśmy ich w Wałczu.
Standardowo stanęliśmy na posiłek w Starym Drawsku w gospodzie Podzamcze
i ruszyliśmy dalej na północ
przystanek Karlino i ruiny starego spichlerza
później szukaliśmy kolejnych ruin w jakiejś Koziej Wólce(?) nie! Koziej Górze, ale bez powodzenia
trafiliśmy za to do Lubiechowa
skąd drogą przez pola dojechaliśmy do Kłopotowa, ach jak ja lubię takie drogi :-)
no i dotarlismy nad morze
wracaliśmy do Poznania, dzień później, znowu opłotkami
za Świdwinem trafiliśmy na kawę do pałacu w Słonowicach, poznaliśmy trochę jego historii i gościnnego zarządcę
a później już bocznymi drogami, z krótkimi postojami pognaliśmy do obowiązków, jakie czekały na nas w domu
piątek, 19 czerwca 2015
czwartek, 18 czerwca 2015
na straży pokoju
23/05/2015
jak zwykle, dużo później niż zamierzaliśmy, odpaliliśmy motocykle, aby
ruszyć w kolejną podróż.
Tym razem chciałem zawitać na odbywający się
zlot naszego forum w Bornem Sulinowie.
Ponieważ nie jest to zbyt daleko, nie brałem mapy, jedynie w nawigację wbiłem cel podróży w opcji "najkrótsza trasa".
Standardowo "gópi jasiu" spytał, czy jestem pewien że ma prowadzić drogami nieutwardzonymi? Ponieważ na mapach TomTom nasz dom wciąż znajduje się na takiej drodze, to nie przejąłem się tym zbytnio, a jak się później okazało, powinienem był.

Minęliśmy Wałcz i pomknęliśmy drogą na Czaplinek, by w Golcach dostać dyspozycję "jasia" zjechania z drogi 163.
Po chwili znowu skręt i wypadliśmy na szeroką szutrówkę, którą pomknęliśmy przez las.
Kilka kilometrów dalej droga skręciła, a nas pokierowało "dalej prosto". Byłem zaskoczony, ponieważ navi przestała widzieć szeroką drogę, a poprowadziła nas drogą, która z każdym przejechanym metrem budziła moje coraz większe wątpliwości.
Ponieważ nie jest to zbyt daleko, nie brałem mapy, jedynie w nawigację wbiłem cel podróży w opcji "najkrótsza trasa".
Standardowo "gópi jasiu" spytał, czy jestem pewien że ma prowadzić drogami nieutwardzonymi? Ponieważ na mapach TomTom nasz dom wciąż znajduje się na takiej drodze, to nie przejąłem się tym zbytnio, a jak się później okazało, powinienem był.
Minęliśmy Wałcz i pomknęliśmy drogą na Czaplinek, by w Golcach dostać dyspozycję "jasia" zjechania z drogi 163.
Po chwili znowu skręt i wypadliśmy na szeroką szutrówkę, którą pomknęliśmy przez las.
Kilka kilometrów dalej droga skręciła, a nas pokierowało "dalej prosto". Byłem zaskoczony, ponieważ navi przestała widzieć szeroką drogę, a poprowadziła nas drogą, która z każdym przejechanym metrem budziła moje coraz większe wątpliwości.
Na bocznych odnogach stały wszędzie znaki zakazu wstępu, strefa niebezpieczna, teren wojskowy.
Na szczęście po 2,5km przedzierania się po piaszczystej drodze, z radością powitaliśmy asfalt przy jakiejś jednostce wojskowej.
Niestety pokonując kolejne metry moje wątpliwości z lasu zaczęły powracać, bo wojska sporo dookoła, tu jakaś wieża, tu szwadron myśliwców, "q...wa czy my tu w ogóle powinniśmy się znaleźć"?
Wątpliwości zaraz zostały rozwiane, bo zostaliśmy zatrzymani na bramie jednostki, spisani, przeszukani... i czekaliśmy na werdykt groźnego oficera, który straszył policją, strażą leśną i mnóstwem innych konsekwencji...
Na szczęście po 2,5km przedzierania się po piaszczystej drodze, z radością powitaliśmy asfalt przy jakiejś jednostce wojskowej.
Niestety pokonując kolejne metry moje wątpliwości z lasu zaczęły powracać, bo wojska sporo dookoła, tu jakaś wieża, tu szwadron myśliwców, "q...wa czy my tu w ogóle powinniśmy się znaleźć"?
Wątpliwości zaraz zostały rozwiane, bo zostaliśmy zatrzymani na bramie jednostki, spisani, przeszukani... i czekaliśmy na werdykt groźnego oficera, który straszył policją, strażą leśną i mnóstwem innych konsekwencji...
W sumie to chyba uratowała nas obecność Ani oraz brak kamery czy aparatu w widocznym miejscu i puścili w końcu dalej na cywilną już stronę
Z wiadomych względów zdjęć brak z tego odcinka
Na wjeździe do Bornego spotkaliśmy biesiadujących Vengosha z Jezierem i dołączyliśmy do nich
Chwilę później dotarliśmy już do celu.

Posiedzieliśmy, pogadaliśmy, była okazja poznać kolejne osoby z forum, które znaliśmy jedynie z przestrzeni wirtualnej, emaili, czy nawet telefonów.
Dostaliśmy nawet propozycję nie do odrzucenia, aby zostać w wersji "all inclusive and paid", ale nas gnało dalej i po otrzymaniu błogosławieństwa od Padre pojechaliśmy.
Z wiadomych względów zdjęć brak z tego odcinka
Na wjeździe do Bornego spotkaliśmy biesiadujących Vengosha z Jezierem i dołączyliśmy do nich
Chwilę później dotarliśmy już do celu.
Posiedzieliśmy, pogadaliśmy, była okazja poznać kolejne osoby z forum, które znaliśmy jedynie z przestrzeni wirtualnej, emaili, czy nawet telefonów.
Dostaliśmy nawet propozycję nie do odrzucenia, aby zostać w wersji "all inclusive and paid", ale nas gnało dalej i po otrzymaniu błogosławieństwa od Padre pojechaliśmy.
Na wyjeździe Ania zaliczyła jeszcze paciaka, ale na szczęście jest dzielna i twarda i ruszyła dalej z ułamaną klamką sprzęgła i trochę urażoną dumą ;-)

ostatnio byliśmy w Szkocji, teraz dotarliśmy do
kawałek dalej zachodzące słońce tak ozłociło "piękne okoliczności przyrody" że nie wytrzymałem i zacząłem trzaskać foty w trakcie jazdy za co dostałem słuszny opierdziel, ale nie mogłem się powstrzymać.



w Czarnkowie słońce już zaszło ale prace drogowe pozwoliły zrobić ostatnie zdjęcia

dziękujemy wszystkim spotkanym i poznanym
ostatnio byliśmy w Szkocji, teraz dotarliśmy do
kawałek dalej zachodzące słońce tak ozłociło "piękne okoliczności przyrody" że nie wytrzymałem i zacząłem trzaskać foty w trakcie jazdy za co dostałem słuszny opierdziel, ale nie mogłem się powstrzymać.
w Czarnkowie słońce już zaszło ale prace drogowe pozwoliły zrobić ostatnie zdjęcia
dziękujemy wszystkim spotkanym i poznanym
dlaczego Brzydgosz?
16/05/2015
A: - to gdzie dziś jedziemy?
M: -jeszcze nie wiem
A: -a wiesz, kupiłam mojej chrześniaczce prezent
M: -no to już wiem gdzie jedziemy
ale najpierw był montaż tego

bardzo sprytne ustrojstwo z firmy RamMount
potem dzielna Ania zmierzyła się z kałużą


o! jaka dumna

stwierdziliśmy, że zrobimy zdjęcie jak powinien wyglądać bajerancki dach

aż wylądowaliśmy w Bydgoszczy




dlaczego mówią o tym mieście Brzydgoszcz to nie rozumiemy, bo to bardzo ładne miasto
mieliśmy też przyjemność z miejscową strażą miejską która okazała się nad wyraz ludzka i nie wlepiła nam mandatu, a ograniczyła się do udzielenia upomnienia :-)
A: - to gdzie dziś jedziemy?
M: -jeszcze nie wiem
A: -a wiesz, kupiłam mojej chrześniaczce prezent
M: -no to już wiem gdzie jedziemy
ale najpierw był montaż tego

bardzo sprytne ustrojstwo z firmy RamMount
potem dzielna Ania zmierzyła się z kałużą


o! jaka dumna

stwierdziliśmy, że zrobimy zdjęcie jak powinien wyglądać bajerancki dach

aż wylądowaliśmy w Bydgoszczy




dlaczego mówią o tym mieście Brzydgoszcz to nie rozumiemy, bo to bardzo ładne miasto
mieliśmy też przyjemność z miejscową strażą miejską która okazała się nad wyraz ludzka i nie wlepiła nam mandatu, a ograniczyła się do udzielenia upomnienia :-)
Subskrybuj:
Posty (Atom)