czwartek, 20 czerwca 2024

Saksonia???


 Plan był taki, ze pojedziemy do Mont Saint Michel.

Niestety prognozy nie do końca odpowiadały naszym oczekiwaniom, ja z urlopem też nie do końca się poukładałem i na kilka dni przed wyjazdem, odmówiliśmy zamówioną przyczepkę, noclegi i zaczęliśmy knuć plan alternatywny.

W końcu padło na Saksonię, którą mieliśmy już w ubiegłym roku odwiedzić, ale dziwnym trafem zamiast nad Łabą wylądowaliśmy w Kopenhadze

Ruszyliśmy we wtorek po południu, 30 kwietnia, bocznymi drogami w kierunku Gubina. Niedługo po przekroczeniu granicy okazało się, że w motocyklu Ani padło światło mijania i pozostał jej jedynie wąski pasek led od postojowego. Nie wróżyło to dobrze, bo noc nadchodziła.










Do Zwickau dojechaliśmy koło północy z czego ostatnie 100km zdecydowaliśmy się zrobić jednak autostradą, gdzie Ania miała większe szanse jechania "na moich światłach". Wcześniej mieliśmy sytuacje, że nawigacja poprowadziła mnie jakimiś wąskimi ścieżkami i po moim skręcie Ania została dość dosłownie "w czarnej dupie".

праздник Мая, Niemcy świętują również więc rozkminę braku światła trzeba było uskutecznić samodzielnie na ulicy. O dziwo napięcie raz pojawiało się na kostce, a raz znikało. Wniosek, problem z przewodem lub wiązką. W domu później okazało się, że jeden z przewodów przy kostce się ułamał, a koniec końców reklamowałem sam reflektor i dostałem nowy.


Doprowadziliśmy motocykl do ładu i ruszyliśmy na zwiedzanie zamków Saksonii.


ten wciąż jeszcze wraca spod Stalingradu




a1e3d85cfd6d7ef4312a66d562154b90.jpg

cfa902e0dd8b6df873c2db3f29b1275e.jpg

92b25c7d0b265a9faf08efe8449e2fbd.jpg

ae9d5ea4ed61d24ee46fd204ff48bb95.jpg

52cc1dee83a2d8a083ce661059e6cb91.jpg



pasażer na gapę 


02 maja dalej walczyliśmy na ulicy z wiązką i jakoś udało odzyskać się światło. 

Ponieważ pogoda na południu zaczynała się znowu pierdzielić i plan pokręcenia się przez kilka dni po Saksonii i Czechach (PIlzno) trochę zaczął nam odpływać wraz z nadchodzącym deszczem, Ania po przebudzeniu zadała mi z pozoru niewinne pytanie: "masz klucze od Rogowa?". A mnie tuż przed wyjazdem coś tknęło i faktycznie, te magiczne klucze wrzuciłem do tankbaga. Moja twierdząca odpowiedź wywołała histeryczny wręcz śmiech, który udzielił się również mi i już było wiadomo, że kierunek jazdy zmienia się na północny. No ale jest szansa jeszcze trochę skorzystać z dobrej pogody i ruszyliśmy w kierunku Drezna żeby zobaczyć Pirnę, barokowe ogrody w Großsedlitz i dalej ruszyć wzdłuż Nysy Łużyckiej i Odry, po niemieckiej stronie, w kierunku Bałtyku.







Oczywiście znowu za bardzo po drodze się rozdrabnialiśmy i do Großsedlitz przyjechaliśmy krótko przed zamknięciem i nie było sensu wchodzić.



W Pirnie zatrzymaliśmy się na późny obiad i ogarnęliśmy nocleg w Hoyersverda







03 maja ruszyliśmy dalej na północ mijając fabrykę chmur w Schwarze Pumpe, by gdzieś w okolicach Forst zbliżyc się do granicznej rzeki.



Niestety po tej stronie niewiele tych rzek było widać bo droga biegła w pewnym oddaleniu od nich.

Na bieżąco też sprawdzaliśmy prognozy i deszcz był przewidywany dopiero w okolicach Szczecina.





Frankfurt okolice Uniwesytetu Viadrina








Kawałek przed Schwedt chmury zaczęły nachodzić i jakoś udawało się je dość skutecznie wymijać. Na stacji benzynowej stwierdziliśmy jednak że front burzowy przechodzący przez północno-zachodni skraj Polski, będzie nie do ominięcia jeśli dalej pojedziemy w kierunku Gryfina.

Zdecydowaliśmy się skrócić podróż nad morze i pojechać dalej drogą 122 i dalej 106 z Krajnika Dolnego, przez Pyrzyce, Stargard, Nowogard, Gryfice i Trzebiatów w kierunku Kołobrzegu.

Tuż po przekroczeniu granicy złapała nas burza i deszcz. Ponieważ nie było za bardzo cywilizacji w zasięgu wzroku, szybko ubieraliśmy się w przeciwdeszczówki na leśnej ścieżce.

04 maja - Niestety burze zamieszały i prognozy dość mocno się zmieniły na naszą niekorzyść. Zamiast obiecywanych upałów na riwierze było zimno i mokro... jak to nad polskim morzem.







Na szczęście wracając z Dźwirzyna pogoda powoli zaczęła się klarować i można było nawet zdjąć puchówkę



z



05 maja czyli czas powoli powrócić do rzeczywistości i odkryć odcinki dróg, którymi jeszcze nie jechaliśmy, lub alzheimer zadziałał




wyginam śmiało ciało