Plan był taki, ze pojedziemy do Mont Saint Michel.
Niestety prognozy nie do końca odpowiadały naszym oczekiwaniom, ja z urlopem też nie do końca się poukładałem i na kilka dni przed wyjazdem, odmówiliśmy zamówioną przyczepkę, noclegi i zaczęliśmy knuć plan alternatywny.
W końcu padło na Saksonię, którą mieliśmy już w ubiegłym roku odwiedzić, ale dziwnym trafem zamiast nad Łabą wylądowaliśmy w Kopenhadze
Ruszyliśmy we wtorek po południu, 30 kwietnia, bocznymi drogami w kierunku Gubina. Niedługo po przekroczeniu granicy okazało się, że w motocyklu Ani padło światło mijania i pozostał jej jedynie wąski pasek led od postojowego. Nie wróżyło to dobrze, bo noc nadchodziła.
| ten wciąż jeszcze wraca spod Stalingradu |





Ponieważ pogoda na południu zaczynała się znowu pierdzielić i plan pokręcenia się przez kilka dni po Saksonii i Czechach (PIlzno) trochę zaczął nam odpływać wraz z nadchodzącym deszczem, Ania po przebudzeniu zadała mi z pozoru niewinne pytanie: "masz klucze od Rogowa?". A mnie tuż przed wyjazdem coś tknęło i faktycznie, te magiczne klucze wrzuciłem do tankbaga. Moja twierdząca odpowiedź wywołała histeryczny wręcz śmiech, który udzielił się również mi i już było wiadomo, że kierunek jazdy zmienia się na północny. No ale jest szansa jeszcze trochę skorzystać z dobrej pogody i ruszyliśmy w kierunku Drezna żeby zobaczyć Pirnę, barokowe ogrody w Großsedlitz i dalej ruszyć wzdłuż Nysy Łużyckiej i Odry, po niemieckiej stronie, w kierunku Bałtyku.
03 maja ruszyliśmy dalej na północ mijając fabrykę chmur w Schwarze Pumpe, by gdzieś w okolicach Forst zbliżyc się do granicznej rzeki.
Niestety po tej stronie niewiele tych rzek było widać bo droga biegła w pewnym oddaleniu od nich.
Na bieżąco też sprawdzaliśmy prognozy i deszcz był przewidywany dopiero w okolicach Szczecina.
Kawałek przed Schwedt chmury zaczęły nachodzić i jakoś udawało się je dość skutecznie wymijać. Na stacji benzynowej stwierdziliśmy jednak że front burzowy przechodzący przez północno-zachodni skraj Polski, będzie nie do ominięcia jeśli dalej pojedziemy w kierunku Gryfina.
Zdecydowaliśmy się skrócić podróż nad morze i pojechać dalej drogą 122 i dalej 106 z Krajnika Dolnego, przez Pyrzyce, Stargard, Nowogard, Gryfice i Trzebiatów w kierunku Kołobrzegu.
Tuż po przekroczeniu granicy złapała nas burza i deszcz. Ponieważ nie było za bardzo cywilizacji w zasięgu wzroku, szybko ubieraliśmy się w przeciwdeszczówki na leśnej ścieżce.
04 maja - Niestety burze zamieszały i prognozy dość mocno się zmieniły na naszą niekorzyść. Zamiast obiecywanych upałów na riwierze było zimno i mokro... jak to nad polskim morzem.




