czwartek, 9 maja 2019

2019 planowana majówka

    27/04/2019


    Przed nami wyzwanie. Jedziemy na wakacje motocyklami, przy czym Ania w tym roku nie przejechała jeszcze nawet 100m. Leżąc rano jeszcze w łóżku sprawdzamy prognozy dla Czech, Węgier, Rumuni, Ukrainy i Chorwacji, Leje! Może Amsterdam? Leje! W ogóle prognozy dla Europy kiepskie. Zimno i pada. A Wilno? O!!! ponad 20st.C, słońce! JEDZIEMY!
    W naszych podróżach najważniejszy jest zawsze plan. Plan to jest podstawa i bez niego ani rusz. No więc mamy plan – WYJECHAĆ. A co potem to się zobaczy,  No więc szybko zrewidowaliśmy nasz pierwotny plan podróży przez Cieszyn, Komarno do Tihany, a dalej Timisoara, Oradea, Sapanta i pojedziemy w prawie przeciwnym kierunku. Oczywiście nie mamy żadnej mapy, przewodnika ani nawet wyznaczonych jakiś tras. Nie jesteśmy też zanadto spakowani. Mam Garmina którego za bardzo nie miałem czasu ogarnąć, mapy Europy z AM też nie udało mi się ściągnąć.
    Najważniejsze że zrealizowaliśmy pierwszą część planu i już około 13 udało się wyruszyć. Termometr pokazuje temperaturę tej samej wartości. W planie mieliśmy też nocleg na wiosce w okolicach Serocka, gdzie rezyduje mój znajomy i taką drogę obraliśmy. Sam wyjazd z Poznania zabiera nam prawie godzinę. W końcu wypadamy na drogę do Gniezna. Niestety ruch jest dość spory i dopiero za Mogilnem trochę się rozluźnia. Po jakimś czasie plan okazał się niewypałem i trzeba było go zmienić. Robimy krótki postój w Kruszwicy, licząc że się czymś rozgrzejemy. Temperatura nadal nie chce wzrosnąć w maksymalnie jest 13,5st.C. Wokół wieży Popiela piździ i nie ma jakiegoś sensownego miejsca żeby usiąść. Stajemy dopiero we Włocławku gdzie rozgrzewamy się rosołem i jemy obiad. Przy okazji ogarniamy też nocleg w Nidzicy bo wiem, że dużo dalej nie jesteś my w stanie dojechać. Prognozy nadal nie są łaskawe. O ile na Litwie słońce i ciepło o tyle na Mazurach i Suwalszczyźnie ma lać i być zimno.
    Ok. 20 dojeżdżamy przemarznięci do hoteliku na rynku Nidzicy. Przebieramy się w cywilne ciuchy i idziemy na spacer żeby rozprostować kości. Zamek w Nidzicy robi wrażenie, jest ładnie utrzymany. Niestety poza zamkiem niewiele jest o oglądania. Wracamy do hotelu i robimy plan na kolejny dzień.
    900e3165f2ad9b0e89fdc430c96313fe.jpg138aac511ceff3f967ce5fabf5890b58.jpg
    e0faa241e3cb3d0c8525d80cb8b3c808.jpg72e59eaa6dc1552a1d309bf4fee6f82e.jpg71a28f55e8b6a51f4d5e5e2bdd7e2373.jpg
     
28/04/2019
Po śniadaniu ruszamy w dalszą podróż. Nawet nie mówię Ani że jest tylko 11st.C. Pierwszy postój robimy w Ruciane Nida po ok. 1,5h podróży. Duża gorąca mokka, szarlotka na ciepło i miejsce przy gazowym ogrzewaczu.
e5f0a02a5d055f7a24b8e566ea962c24.jpgbb11b7be5d67feee59d45f250d801ba4.jpgf013d4b185c2889a646f73154bf0ca17.jpg6f25baacf27ee35696f67611f2b20c08.jpg  
Temperatura nadal nie chce wzrosnąć choć prognozy mówią że jest przynajmniej 2-3 stopnie cieplej. Po kolejnych 100km robimy znowu postój. Tankowanie, gorący barszcz na rozgrzewkę i herbata. Czuć już że coś się zmienia. Termometr pokazuje 14st.C.
03d003cf68383a860f2d6ecb2368b6c6.jpg
Oczywiście na stacji żadnej mapy Litwy ani przewodnika nie ma. Ruszamy więc w kierunku Wilna. Wbrew wcześniejszym prognozom udaje się jak dotąd przejechać bez kropli deszczu. Przez chmury powoli zaczyna przedzierać się błękit, a temperatura wyraźnie piąć w górę.
Na granicy jest już 20st., a kilkanaście km dalej jest już ponad 25. Na parkingu przy drodze zrzucam bieliznę termiczną, uzupełniamy płyny i lecimy na Troki.
b5a3e78c15fefb2b21112ab6a55b6f4a.jpg5fa813aa1c80f3be03831edf8632889c.jpg
f79a0dc492f6971ef9abcf05f6d74835.jpg949a17df2cab5fc025c7d3181f73cbc1.jpg
Nawigacja ładnie wybiera drogę. Jest wąsko, pusto i bajeczne widoki. To co nas zaskakuje to drewniane litewskie domki na wioskach malowane we wszystkich kolorach tęczy. W zasadzie jeśli w wiosce jest coś brzydkiego to jest to murowany budynek.
W Trokach najpierw zaliczamy stację benzynową a potem jedziemy szukać zamku z 2 połowy XXw. Położenie miejscowości jest przepiękne. Sama wioska też urokliwa, a zamek na wyspie robi wrażenie. Zamek ma oczywiście o wiele dłuższą historię, bo sięgającą XIV wieku, ale obecnie to rekonstrukcja z I połowy lat 80-tych ubiegłego wieku. Spacer, lody, fotki i ruszamy dalej żeby o 20 w Wilnie zalogować się w hotelu w ostatniej chwili działania recepcji.
855b9ce14edc3fb30ad85be00ea09777.jpga45835665fb90742a80897875389d948.jpg4bb2b77b226d862d622f169de5e54e7b.jpgb26d83267ec62031ece4595196f87c1f.jpgff33da6fa8a644e457e6183a63b2d55f.jpgc53e155729bba14c2f5e0d38c8784ace.jpg
Cieszymy się ciepłem i robimy wieczorną rundę po starówce z kolacją złożoną z lokalnych dań. Ja zamawiam cepeliny i kwaśne mleko, Ania placki ziemniaczane z mięsem i do tego litewski kwas.
8a5a716b0b05bad6e6127c4f825c6d8b.jpg 

takiego to wytrzeszczu dostałem w Wilnie

be3e9dfa5dd43bd3de443db891c4f1d4.jpg

18d63380c66058309a1416eb66787b99.jpg


29/04/2019
Dzisiaj nie jeździmy. Zwiedzamy Wilno, które podobno ma jedną z największych w Europie starówek. Miasto jest przepiękne, urzeka architekturą, klimatem. To takie miasto, do którego chce się wrócić. Prawdziwie europejska stolica. Schludnie, czysto, bezpiecznie, wszystko ładnie odremontowane. Zapuszczamy się w różne dziwne zaułki, bramy, podwórza i nigdzie nie odczuwamy tego o czym śpiewał Maleńczuk o Krakowie: „pachnie szczyną i historią w starych bramach”. Tu czuć tylko historię, a wewnętrzne dziedzińce kamienic przypominają bardziej klimaty śródziemnomorskie niż Rzeczy Pospolitej. Tak, chętnie tu wrócę. Podobnie czułem jeszcze tylko w Zagrzebiu, który stał się prawie stałym elementem podróży w tamte rejony. Zaliczamy prawie wszystkie ważniejsze zabytki. Jest poniedziałek, więc też wiele jest zamkniętych. Najbardziej żal mi chyba targowiska miejskiego, bo liczyłem trochę na klimat podobny do tego z hali targowej w Walencji. Po godzinie 22, po przejściu ok. 18km śródmiejskich trotuarów i kolacji lądujemy w pokoju nie zapominając że najważniejszy jest plan.
0cd7c682683d6b0ed7fb39e20da2b088.jpg

2d135ce06fc6975f62e7bcd18d5df995.jpg
df75592af1236f02da61d91762fd21c3.jpg
09fe3fadab6270535dee560856c8175b.jpg

d32384206d2eecec8e62a6879a5ec7dd.jpg9a020185eb8276b2764a3c69cec172c3.jpgd1d21a321144504cbad6cc215baa99b1.jpg
a58d585eb5b4f8241c1748c77319c7f2.jpg37df71fc0155ad1217af854c68194221.jpg
34ec99de0a7fa9102c68b1c40997f0ac.jpg
3dcaecc5865144000983c90d67006fc9.jpgd3e484085f591d27f55e58908ce4af36.jpg
9c1a6e5e0b182ac361d5dd329182b832.jpg85270e07a62c58fa8b260c04a7fe4e29.jpgaddf277638ef1c237537921f5fbd1c10.jpg
f00bfa2adb612e1b67c70d33340578f9.jpg872e8942bf685c0301c5a0ad42921226.jpg15424ca799e81743c1ebb3105dc4d06c.jpgc3ad67136ee33eed98eb68a03c9d5a6b.jpg

b84f659de0427f8cb89d90127a071554.jpg524b7cb34335cd3d9c094b255ded9437.jpg
0af89a372743a37d9c633337c5dfd8d5.jpg794cb62e7cc54ca7243254af52f27839.jpg











30/04/2019
Leniwie wylogowujemy się z hotelu czekając aż temperatura podejdzie pod 15 kresek. Niebo bez chmur, pełne słońce, można ruszać. Wilno to duże miasto więc nie obywa się bez stresujących Ani e sytuacji z miejscowymi kierowcami. Kierujemy się na Rygę ale po drodze chcemy zaliczyć geometryczny środek Europy. Niestety droga okazuje się być w remoncie i wyrzuca nas na bardziej podrzędną trasę którą i tak mieliśmy  docelowo jechać. Litewskie krajobrazy cały czas zachwycają. Robimy postoje w miłych okolicznościach przyrody.

ebd1c3f2499dd4f9642e6f22616de377.jpg

ecc1d61a2cc28e1aea7427dcfc2d2598.jpg4dd64dcd694e5033e388526a45a0e869.jpgf92781e17d7c7e81deee61d1d90c24fa.jpgd8c4b7b52bd6952fd0c5076203e4d433.jpg32ce2c01d815bf3526cb34956d8100ac.jpg

c231cdb245f838089a7372b005a7e7c9.jpgb49e8c9d23c7699d20db9796a66cfc15.jpgfa73877b96111032bda7fe0e846696fe.jpg6a6c0f342629a42a9bb9659556f2967e.jpg0ae153f4c4751f1058efeda7a2232ad3.jpg
627160df1824b99eebec094d86143d4b.jpg
f613733489258158eb54dcc409e4c278.jpg8070b865489561df8a5c58cee8b1f51b.jpga9f114f71a4a89382de751df6a66b3a9.jpgcc282217df190eede84a704a7e4e6079.jpg

 Na jednym z nich dopada nas miejscowy nastolatek na Yamasze 125, który pierwszy raz w życiu widzi w swojej wiosce polskie tablice rejestracyjne. Nie mniej niż on nami, my jesteśmy zaskoczeni jego znajomością angielskiego. Roboty drogowe wymuszają na nas pokonanie kilku dłuższych szutrowych odcinków. Ania zestresowana ale poszło nam w sumie naprawdę nieźle. Wkrótce wjeżdżamy na Łotwę i krajobraz roi się trochę bardziej surowy. Już nie jest tak sielankowo, wiejsko-czarodziejsko. Zaczynają się lasy, znikają kolorowe drewniane domki. Wjazd do Rygi mamy słaby bo jest ok 16 i zaczęły się popołudniowe korki. W końcu osiągamy nasz „hotel”, szybko zrzucamy ciuchy motocyklowe i ruszamy w miasto. Pierwsze wrażenie takie sobie. Miała być secesja, a tu bardziej renesans z postsocrealistycznymi tynkami. Jednak im dłużej spacerujemy tym więcej perełek wynajdujemy. W końcu siadamy na zasłużonej kolacji i wracamy do wynajętej nory.

b84f9daae9f4e28ba5350b3b5bcf3fd3.jpgf7f68391783a424173c1d8dcb95a2a81.jpgd274013c71997e0e561c8f14e1fd9fb7.jpg7f782247a865a2007c629d99cae72af8.jpgcbb53cc18fe00bc002b41f634821f746.jpg

6271c6d418b98bee77c3187e48dedc6e.jpg1b4b02f995a9f967274cbaf92804d256.jpg
374964326b76e36b5fa7a773ad2d1d30.jpg28cd6faf73a1f8721046ed379ee95325.jpgeff6c7ecaf47677494aeaa84560f0d53.jpg2faaa9f1f61da9228d59875e18e73ed0.jpg82435a525169689264ece0ad108da161.jpg140a7f0bebe61c8334350ec582551453.jpg
 deaa1cfc546f9e73eb9a4c276f6f0f0e.jpg
6c3adc5330c4451ba8b24e1f8da63ced.jpg
  b2c98db3f1b40f60bebe6fcb82b8daec.jpg

01/05/2019


Jak tu uświęcić święto pracy? Najlepiej chyba podróżą. Jaki plan? Liepaja i Kłajpeda. Fajnie by było polecieć z Rygi wybrzeżem, ale to ponad 400km. Za dużo, tym bardziej że temperatury przy morzu nie są tak atrakcyjne jak w głębi lądu. Już w Liepaji ma być 10st.C a w Kłajpedzie ok. 3 stopnie więcej. No to skoro mamy już plan to jedziemy do… Kowna. Najpierw jeszcze zahaczymy o łotewski kurort Jurmala, gdzie zatrzymamy się na kilka zdjęć z widokiem na Bałtyk i śniadanie, ponieważ w "hotelu" ktoś zjadł nasze. Im dalej od brzegu temperatura powietrza rośnie, by w końcu ustabilizować się na poziomie 19st.C. Niespiesznie poruszamy się w kierunku Kowna bocznymi drogami. Załapujemy się znowu na kilkanaście kilometrów szutrostrad, co Anię przyprawia o zgrzytanie zębami. W końcu około 19 docieramy do celu, znajdujemy fajne lokum na starówce i idziemy zwiedzać. Jest fajnie, zaskakująco ciepło i znowu ładnie. Włóczymy się urokliwymi uliczkami, zaglądamy do knajpek i w końcu siadamy na dobrej kolacji. Trochę po 23 lądujemy w hotelowym pokoju, zastanawiając się co dalej.


949a5faecbf25624a6e341fc61e2f2be.jpg0f107e2284dd57d63829fb978b5d73c7.jpg8651e8b4751e07ff29aa6c6e245cefef.jpged0123147bcc3863268cd07f86b2c22e.jpg0d1e74dda0565bd2146ac518f0e8fadc.jpg
24632e048773bcede51c7110885e261f.jpg70123b88d84c87c53ea8be57f3d0e25d.jpg6e0d14247b37b2b0829a6eff1ef8fd77.jpg8e2c2435ab9b46c2b1f9cd5049279199.jpg5cb6d550f43ef84d9a151cda09a53810.jpgd6d29cee6a62e653129bd4132d5217bf.jpg9b881de2ef0128c2e7ea6c16d658d0e9.jpgb0ad109774f5dc1427364f4bf5758560.jpg9cc5e9c421e4a956e166be3620c2debc.jpgf8260f5a2f546f0abeead25f6cc36d3d.jpg6e6f345ac7cd9dfdbe701ff53591ace4.jpg
44e4965627ceac9cc14065a6246d3f6d.jpg 
Nad Niemnem
 a950e7de95548c06acbcfa998a7af7d5.jpg794253cf5f986a252fa100106a2bd045.jpg2f021fee80dc5aff435dbb43bcff84a1.jpg89a27e3b3002770ff392e00e817cc2fb.jpgf3c303f22ce2c321d105962f8bff6df5.jpgc9bbdd83791128a37f1e760a0b3089a2.jpg

02/05/2019
Rano pada i wieje porywisty wiatr. Po wczorajszej dobrej pogodzie pozostało tylko wspomnienie, na dworze jest około 10st.C. Ania sparaliżowana jazdą w zimnie nie może wygrzebać się z pościeli. W końcu ruszamy z planem podróży na południe. Podobno w okolicach Białegostoku ma być +13st. a może nawet 14. Na razie temperatura 10,5 i ten stan będzie nam towarzyszył praktycznie przez cały dzień. Momentami, zwłaszcza podczas krótkotrwałych pryszniców spada do 8st. Gdzieś w polu gubimy drogę i nadkładamy jadąc do Marijampola, Tu zatrzymujemy się na dłużej próbując rozgrzać czymś ciepłym. Dalej jedziemy przez Ogrodniki na Sejny i Augustów gdzie robimy kolejny przystanek na rozprostowanie kości i rozgrzanie skostniałych palcy. Cały czas weryfikujemy prognozy, które nie są łaskawe. W końcu decydujemy się na nocleg w znanym już hoteliku w Nidzicy. Do przejechania mamy jeszcze 200km, na szczęście zmieniliśmy strefę czasową co daje nam dodatkową godzinę zapasu i jest szansa, że dotrzemy około 20. Po drodze kolejny postój w Piszu na obiad i rozgrzewkę. Na szczęście w Augustowie udało mi się namówić Anię na założenie przeciwdeszczowych kondomków. Ania ich nie cierpi ale potem przyznaje że komfort cieplny znacznie się poprawił. Zgodnie z planem o 20 wjeżdżamy do Nidzicy. Dzień kończymy gorącą herbatą i grzanym winem po całodniowej walce z zimnem, deszczem i silnym wiatrem.
03/05/2019
Odsypiamy wczorajszą drogę i na śniadanie trafiamy o 9,30. Jak się okazuje pół godziny po czasie, ale są na tyle uprzejmi, że możemy w spokoju zjeść. Wbrew prognozom nie pada, a nawet co rusz prześwituje słońce. Pakujemy się na dalszą podróż, na dworze 8st.C i oczywiście zaczyna padać jak tylko ruszamy. Po wczorajszym doświadczeniu z kondomkami Ania już nie protestowała i deszcz był nam niegroźny. Momentami temperatura spada do 5st.C, zwłaszcza podczas prysznica z nieba. Przez Brodnicę i Toruń kierujemy się na Poznań. Okoliczności są piękne, ale tak piździ że nawet nie ma się ochoty na robienie zdjęć. Przed Toruniem zatrzymujemy się na rozgrzewkę w jakimś pałacyku mieniącym się określeniem Romantyczny. Chwilę wcześniej Ania zalicza jedynego paciaka w podróży. Na ciasnym zakręcie, przy prawie zerowej prędkości koło wpada jej w dziurę i bum. Na szczęście kończy się tylko urażonej dumie. Za Toruniem powoli zaczyna się podnosić temperatura. Momentami wskazuje nawet 14st. więc jest nieźle. Wykonuje tez telefon do serdecznego przyjaciela z dzieciństwa, który o tej porze roku rezyduje niecałe 40km przed naszym domem w swoim domu letnim. Wpraszamy się z wizytą zapowiadając przybycie za niewcześniej niż za 2h. Zdążyliśmy już opuścić główne drogi i powoli kierujemy się do celu. W okolicach Gniezna łapię kryzys i choć przed nami zostało niewiele kilometrów muszę stanąć. W końcu witamy się ze znajomymi, których wprawiamy w ubaw swoimi pomarańczowymi kondomkami. Pozwalamy się ugościć i toczymy rozmowy do późnych godzin nocnych o podróżach bardziej dalekich i takich trochę bliższych.
 6b6acf3e222b7bf18af84d3edee5da17.jpg
04/05/2019
Trudno nam w to uwierzyć, ale budzimy się dopiero chwilę przed 10 rano. Nie pada, ale jest tylko 8st. Jemy śniadanie i do południa spędzamy czas z przyjaciółmi. Oczywiście w momencie, gdy zaczynamy się zbierać spada deszcz. Gdy ruszamy pada już regularnie, a temperatura zaczyna spadać.
Zanim dojedziemy do domu termometr pokaże już tylko 4st. Wreszcie po 45 minutach jazdy w deszczu i pokonaniu miasta  przekraczamy naszą bramę szczęśliwi, że dojechaliśmy i że mieliśmy tak blisko do domu. Ania rozgrzewa się gorącym prysznicem, ja przygotowuję herbatę i zaczynamy planować kolejny wyjazd.

7683fee34f44d950be8faf251b15aa37.jpg
Sprawdzam dystans przejechany przez ten tydzień i wypada 2217km. Nieźle, biorąc pod uwagę że to była Ani pierwsza wycieczka motocyklowa w tym roku