Pomimo odstawienia motocykla na daleki serwis, dostałem możliwość pojeżdżenia F650GS Twin, co przyspieszyło mój początek sezonu, a później pozwoliło Ani szlifować własne umiejętności.
Udało się wreszcie ruszyć gdzieś dalej niż w Polskę i niech to będzie zaczątek eksploracji Bałkanów, które od dawna mnie pociągają.
Nasz osiołek przejechał w tym roku koło 12tys. km, dodatkowo na Twin'ie przejechałem kolejnych 3-4tys.
Znowu sprawował się bezproblemowo, czy to na przelotach szybkimi trasami, czy na górskich winklach austriackich Alp, czy to wąskich i stromych uliczkach chorwackich wiosek.
Niestety wciąż zagadką pozostaje zwiększone spalanie, które pojawiło się po awarii pompy wody, ale to jedyna przypadłość, która delikatnie spędza mi sen z oczu.
Powoli zbliża się kolejny sezon, a pierwsza przejażdżka już za mną.
Czas powoli przymierzyć się do wymiany zestawu napędowego. Obecny wytrzymał ponad 30tys. km i zaczyna się prosić o emeryturę.
No i czas kupić wreszcie drugi motocykl, dla Ani. Ale co to ostatecznie będzie, jeszcze nie wiem. Ja się skłaniam do motocykla wyposażonego w ABS. Sam wiem ile razy uratował mi dupsko w podbramkowej sytuacji.
Niestety wybór jest niewielki, w ramach tego co pozostaje w naszym zasięgu cenowym.
Albo CBF500
albo F650CS.
Ideałem byłby F650GS Dakar, który mi się marzy i który jest, wyrośniętym trochę, bliźniakiem naszego motocykla.
Plusem tego motocykla jest jego znajomość przeze mnie i możliwość przełożenia tego całego osprzętu podróżniczego z naszego GS. Cały ten mandżur byłby wożony przeze mnie, a Ania podróżowałaby na lekko moim obecnym motocyklem.
Niestety na chwilę obecną, Dakar musi pozostać w sferze marzeń.