czwartek, 5 lutego 2015

2014 podsumowanie

Rok 2014 możemy uznać za bardzo owocny.

Pomimo odstawienia motocykla na daleki serwis, dostałem możliwość pojeżdżenia F650GS Twin, co przyspieszyło mój początek sezonu, a później pozwoliło Ani szlifować własne umiejętności.
Udało się wreszcie ruszyć gdzieś dalej niż w Polskę i niech to będzie zaczątek eksploracji Bałkanów, które od dawna mnie pociągają. 

Nasz osiołek przejechał w tym roku koło 12tys. km, dodatkowo na Twin'ie przejechałem kolejnych 3-4tys.

Znowu sprawował się bezproblemowo, czy to na przelotach szybkimi trasami, czy na górskich winklach austriackich Alp, czy to wąskich i stromych uliczkach chorwackich wiosek.

Niestety wciąż zagadką pozostaje zwiększone spalanie, które pojawiło się po awarii pompy wody, ale to jedyna przypadłość, która delikatnie spędza mi sen z oczu.
Powoli zbliża się kolejny sezon, a pierwsza przejażdżka już za mną.

Czas powoli przymierzyć się do wymiany zestawu napędowego. Obecny wytrzymał ponad 30tys. km i zaczyna się prosić o emeryturę.

No i czas kupić wreszcie drugi motocykl, dla Ani. Ale co to ostatecznie będzie, jeszcze nie wiem. Ja się skłaniam do motocykla wyposażonego w ABS. Sam wiem ile razy uratował mi dupsko w podbramkowej sytuacji.
Niestety wybór jest niewielki, w ramach tego co pozostaje w naszym zasięgu cenowym.
Albo CBF500 


albo F650CS.



Ideałem byłby F650GS Dakar, który mi się marzy i który jest, wyrośniętym trochę, bliźniakiem naszego motocykla.  

Plusem tego motocykla jest jego znajomość przeze mnie i możliwość przełożenia tego całego osprzętu podróżniczego z naszego GS. Cały ten mandżur byłby wożony przeze mnie, a Ania podróżowałaby na lekko moim obecnym motocyklem.

Niestety na chwilę obecną, Dakar musi pozostać w sferze marzeń.

2014 suplement

Lipiec 2014

Świebodzineiro
wiosną tegoż roku dość niespodziewanie zostaliśmy zaproszeni na ślub. Ponieważ rzecz dotyczyła motocyklistów grzechem byłoby wybrać się na niego inaczej niż motocyklem. I znowuż dzięki uprzejmości dobrych ludzi było nam dane pojechać w dwa motocykle









Wypad na "rybę"
skoro los umożliwił nam korzystanie z dwóch motocykli żal byłoby nie uskutecznić jeszcze jakiejś wycieczki. Plan był, bo od kilku lat wybieraliśmy się na kawę w Gnieźnie, co rok nie mogliśmy tam dojechać. 
A więc w drogę!

 Ryba jakaś taka była i mogła stanąć ością w gardle


a to już Gniezno

  
 Lokalne klimaty, czyli jak nie wpaść w bagno - wrzesień 2014
Korzystając z pięknej pogody postanowiliśmy poeksplorować miejsca których jeszcze nie znamy, a są na wyciągnięcie ręki.
Nie mieliśmy już dwóch motocykli ale wcale nie uważam żeby uznać wycieczkę za nieudaną.
Na początku było tak:
i pomyśleć, że kiedyś ten odcinek poniżej pokonaliśmy Hondą Shadow, 
teraz chyba jasne dlaczego zmiana motocykla okazała się koniecznością ;-)
patrząc na te zdjęcia znowu powraca dylemat rodzaju motocykla dla Ani, 
na CBF500 czy F650CS może mieć tu problem

























coś nam się horyzont kiwa





 a tu już sie pogubiliśmy a droga skończyła... a były wyraźne ślady kół, które urawły się jakby to był jakiś Trójkąt Bermudzki
próba przeprawienia się przez łąkę niestety zakończyła się niepowodzeniem, tam drogi żadnej już nie było

 szukam drogi
Szczerze mówiąc od samego początku czułem się tam nie na miejscu i miałem rację. Nieopatrznie wjechaliśmy na teren, na którym w ogóle nie powinniśmy się znaleźć. Zmyliła  mnie droga i wyraźne, świeże ślady kół. Kac moralny położył się cieniem na tej wycieczce.

Dlatego też później pozwalałem sobie już na podróż drogami, co do których nie miałem cienia wątpliwości.


 Lody w Puszczykowie? Dlaczegóż by nie?!


Październik - ostatni podryw
Ania, zaproponowała wycieczkę, a że jest miłośniczką lodów postanowiłem zabrać ją do naszej sprawdzonej wytwórni lodów w Sierakowie. 
Okoliczności przyrody były przepiękne


 


 















a nasze ścieżki jak zwykle...boczne