Mimo szczerych chęci, nagłego wzrostu potrzeb, rewelacyjnej ceny, poszukiwania dodatkowych zasobów, kombinowania, nie dane nam jest zdecydować się na drugi motocykl w tym momencie.
Kilka słów podsumowania:
pierwotne wrażenie, że F650GS Twin niewiele się różni od starego F650GS zatarło się z chwilą, gdy dokonał się powrót na singla.
Są to jednak dwa różne motocykle:
- twin z racji prawie 50% większej mocy musi lepiej jeździć
- mimo, że wyższy, jest do ogarnięcia nawet dla niewysokich osób, ze względu na wąską talię
- sam motocykl sprawia wrażenie większego
- pomimo dwucylindrowego silnika jest niewiele mniej oszczędny od singla.
- pozwala na większe prędkości przelotowe na autostradach
- no i jest wyposażony w kilka przydatnych gadżetów, jak komputer
Początkowo problem sprawiało operowanie kierunkowskazami, inne niż cała reszta świata.
Irytujący był brak przycisku pod palcem wskazującym do mignięcia długimi. Przeniesienie go na włącznik świateł jest trochę chybione i nigdy nie udało mi się go poprawnie użyć.
Podobnie z klaksonem, który często się mógł przydać, jednak nigdy nie mogłem go znaleźć.
No i stawianie na centralce w porównanie z singlem to mordęga. Ani to wygodne, ani łatwe.
To wszystko są jednak pierdoły.
A najważniejsze to Wielkie Podziękowania dla dobrych ludzi, którzy pozwolili nam, prawie dwa miesiące, użytkować motocykl podczas, gdy byliśmy pozbawieni własnego.
SZACUNEK I GŁĘBOKI UKŁON, BAJER








