wtorek, 25 marca 2014

obdukcja

Wygląda na to, że wysłanie do sanatorium było niegłupim pomysłem, mimo dużej odległości i sporych nakładów jakie się z tym wiążą.

Wstępna obdukcja wykazała na razie niżej takie niedomagania:
- padnięty czujnik sprzęgła - fakt, miałem ostatnio problem żeby móc go odpalić na innym biegu niż jałowy
- padnięta sonda lambda - czyli powód wysokiego spalania zidentyfikowany
- linka sprzęgła w stanie dychawicznym i nadającym sie jedynie do wymiany - ufff.. czułem że wypada się jej przyjrzeć, wszak pewnie wciąż jest oryginalna.

Ponieważ motocykl ma nam długo jeszcze posłużyć, a docelowo ma być dla Ani, nie stać mnie na zabawę w używki, tanie zamienniki, czy sztukowanie i kombinowane, które nie wiadomo jak długo pociągnie. Trzeba wymienić wszystko na nowe i z gwarancją.

A dla Ani niespodzianka, bo kierownica która była lekko wajchnięta po jakimś paciaku, została naprostowana :-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz