Stało się!
Ulegliśmy szumowi na rynku, zdjęciom promocyjnym, relacjom z pierwszych jazd, tabelkom z danymi.
Trochę niespodziewanie pojawił się w domu nowy motocykl Ani.
Jak to się stało?
Ania od jakiegoś czasu napomykała, że może by poszukać czegoś nowszego od jej motocykla. Problem w tym że maszyny lekkie z reguły są bardzo wysokie i średnio nadają się do dalekich podróży. Z kolei motocykle niskie są z reguły ciężkie.
Obecne BMW G650X-Country po sporej ilości modów zostało dostosowane zarówno do wysokości Ani, a także do dalszych podróży... wszak odwiedziła nim i Grecję, i Francję, i Łotwę, i Włochy, a nawet Ukrainę.
Jego największą zaletą była waga ok. 165kg, sprawdzony silnik Rotaxa i możliwość wjechania praktycznie wszędzie.
No ale... Ania zaczęła się rozglądać za czymś nowszym i robiła różne przymiarki.
Przy wstępnych przymiarkach najbardziej spodobał jej się nowy Transalp. Na szczęście później przytomnie potwierdziła to co mówiłem od początku, za duży, za ciężki. Najrozsądniejszym wyborem wydawała się jednak Honda NX500, następczyni CB500X.
I wtedy pojawił się on! CFMOTO 450MT
Oczywiście nie było tak prosto, bo najpierw pojawił się jedynie w malowaniu takim trochę podobnym do mojej T7, a wiadomo, kolor jest najważniejszy. Poza tym były spore opóźnienia w dostawach. Niestety też niektórzy dealerzy marki nie są gotowi na motocykle, bo od lat skupiali się na quadach CFMOTO. No ale w końcu trafił się egzemplarz taki jak powinien 😆
Co zdecydowało?
- waga - ok. 195kg gotowy do jazdy, czyli porównywalna z wagą jej pierwszego motocykla F650GS
- możliwość obniżenia wysokości kanapy do 80cm, bez kombinowania. Wystarczy tylny amor "przepiąć na drugie oczko" dolnego mocowania,
- dwucylindrowy silnik
- ilość wyposażenia dodatkowego w standardzie, za który gdzie indziej trzeba by sporo dopłacić.
O tym co można przeczytać w tabelkach i materiałach promocyjnych nie będę pisał.
Ania mimo, że pierwotnie była przerażona jego wielkością, jak na nim usiadła to już po pierwszych metrach przyznała, że prowadzi się niesamowicie lekko.
Również manewry parkingowe nie sprawiają jej trudności. Co więcej, i to chyba największa zmiana, polubiła ronda. Motocykl prowadzi się bardzo stabilnie, a chińskie opony będące wierną kopią Pirelli Scorpion Rally STR, jak dotąd nie dały powodów do niepokoju.
A moje wrażenia i odkrycia po przejażdżce...
- Nie było takiego WOW, bo... ten motocykl jeździ jak moja T7 😁 no tyle, że ma mniej mocy
- Wcale nie ma się wrażenia, że to jakiś mały motocykl, co zresztą widać na zdjęciach porównawczych powyżej jak oba motocykle stoją obok siebie. Jest nawet szerszy niż T7.
- Kanapa wygodniejsza niż w T7, ale wyższym osobom, i to takim powyżej już 170~175cm sugerowałbym wyższą kanapę
- Zawiecha twardsza niż w T7, ale jest pełna regulacja. Może to być też efekt "nowości".
- ABS i TC można wyłączyć w czasie jazdy (!!!), ponowne włączenie ABS to trzeba wyłączyć silnik. (T7 nie ma kontroli trakcji). Co ważne, nie ma przekopywania się przez menu, z instrukcją w ręku, w celu znalezienia odpowiedniej kombinacji klawiszy. Prosto, czytelnie, userfriendly.
- mimo mniejszej mocy zbiera się całkiem sprawnie
- Po wyłączeniu TC na szutrach całkiem sprawnie zamiata dupą.
- Navbar ma zbyt wiotki stelaż i montaż tam telefonu czy nawigacji... no cóż... chyba nie polecam. Zwłaszcza przy podniesionej szybie. Ponoć są już stelaże akcesoryjne.
- szyba daję radę całkiem dobrze, wyższe osoby mogą dołożyć deflektor
- a bak to chyba wystarczy na ponad 400km, więc Ania ma największą radochę, że teraz to ja ją informuję że mam rezerwę, Jej X-Country ma pojemność baku 9,5l co powodowało konieczność szukania stacji co ok. 200km.
- nie kumam dlaczego "czołowi" producenci motocykli do dzisiaj maniakalnie montują gniazdo zapalniczki, zamiast portu USB do ładowania gadżetów. Może to wciąż palacze. Tu są nawet dwa gniazda USB, typ A i C więc nie ma problemu. Chinczyki pomyśleli.
Kilka zdjęć porównawczych do BMW G650X-Country
Kierowniczka jak dotąd zachwycona, w niecały miesiąc zdążyła już nim nakulać 2300km.
A czy motocykl okaże się godny zaufania, trwały? To już czas pokaże. Na razie wygląda, że nie ma tragedii. Jakościowo to już inna liga niż wcześniejsze produkcje Państwa Środka.
Są już też pierwsze długodystansowe relacje na youtube



















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz